Gaba Kulka – słyszeliście o tej pani? Ja dowiedziałam się o niej z sieci. Nie pamiętam już, jak to było dokładnie – czy trafiłam na pochlebną opinię na don’t panic we are from poland, czy ktoś zachwalał ją na swym prywatnym blogu, czy może poświęcono jej artykuł na którymś z serwisów. A może to Last.fm wskazało mi na nią, jako na podobną do Tori Amos, Julii Marcell, Anji Garbarek i Marii Peszek? Nie wiem już. Na pewno jednak to Internet był źródłem informacji.
Zainteresowałam się. Ale zainteresowanie to dla mnie za mało, żeby kupić płytę. W ciemno to ja kupuję książki, w ciemno to ja chodzę do kina; płyty z muzyką są dla mnie mniej ważne, no i, co tu kryć, są również droższe. Nie wspominając o tych wszystkich uniedogodnieniach dla piratów, które nierzadko okazują się być także uniedogodnieniami dla tych, którzy chcieli być OK i kupili oryginalną płytę.
Co zrobiłam? Mogłam słuchać Kulki w różnych miejscach z sieci, ale chciałam ją mieć na własność… i ściągnęłam przez aMule co się dało. Źle zrobiłam? Ukradłam?
Gdybym nie ściągnęła, na hasło “Gaba Kulka” reagowałabym: “Tak, tak, coś słyszałam”. I na tym by się prawdopodobnie skończyło.
Ale ja ściągnęłam. Przesłuchałam. I zachwyciłam się. Zaczęłam chwalić znajomym, a gdy dowiedziałam się o koncercie w Krakowie – a jakże, znowu dzięki Last.fm – bez wahania zdecydowałam, że idę. I, oczywiście, zabieram z sobą K.
Nie miała dla mnie znaczenia cena biletów, miejsce koncertu, ani nawet to, że właściwie wystąpić miał twór o nazwie Baaba Kulka – czyli Gaba Kulka plus całkowicie mi nie znana grupa Baaba – który dobrał się do repertuaru Iron Maiden. Ja Iron Maiden praktycznie nie znałam, ale ta informacja z kolei zachęciła K.
Poszliśmy. Bawiliśmy się świetnie. Będziemy zachwalać. Będziemy śledzić twórczość Kulki i twórczość Baaba też. A jeśli wydadzą wspólną płytę, na pewno ją kupimy.
Wykonawca naprawdę stracił na tym, że ściągnęłam kiedyś kilkanaście mp3? Nie sądzę.
Nie mogę się powstrzymać, żeby nie wstawić choć jednego kawałka z warszawskiego (?) koncertu Baaba Kulka. Więcej – w mojej zupie. Jeszcze więcej – lepszej lub gorszej jakości (raczej jednak gorszej) – na YouTube.
Sama jestem zaskoczona tym, jak bardzo mi się podobało. Wszystko – i muzyka, i występ, i Klub Re, we wnętrzu którego jak dotąd nie miałam okazji być. I nawet ponad półgodzinne opóźnienie koncertu mi nie przeszkadzało. Mieliśmy wczoraj w Krakowie pierwszy dzień zimy. To wszystko usprawiedliwia.
A co to jest zima? Picie grzańca i wracanie o zmroku po skrzącym się śniegu.







Listopad 25th, 2008 at 8:57
ja nie na temat wokalistki bo nie znam, ale na temat RE
maja fantastyczny ogrodek, uwielbiam go, polecam zajrzec do Re ktoregos letniego wieczora;)
Listopad 25th, 2008 at 19:34
A znam ogródek, znam – tylko wnętrza nie miałam okazji obejrzeć. :)
Grudzień 9th, 2008 at 1:52
to tubowe wideo jest istotnie z warszawskiego koncertu ;)