Mikro grało dziś Młode wino, Ars – Opowiedz mi o deszczu oraz 33 sceny z życia, lecz oba kina przegrały z ciepłym, przytulnym domem (na co z pewnością ogromny wpływ miał mój stan po wczorajszej inauguracji sezonu narciarskiego – ale o tym, jaka ze mnie Lidia o Tęczowych Kolanach, innym razem). Dzięki temu miałam wreszcie okazję obejrzeć film Lecha Majewskiego Ogród rozkoszy ziemskich.

Ona – to Claudia, pracowniczka muzeum, zafascynowana malarstwem Hieronima Boscha, symboliką i alchemią. Chora. Nieuleczalnie.
Jest jeszcze on – Chris – inżynier okrętowy, wielbiący symetrię i arytmetykę. Zakochany w niej.
A w tle – Wenecja.
No i oczywiście obraz Hieronima Boscha Ogród rozkoszy ziemskich.
Słynne miasto, dwoje pięknych i młodych plus nieunikniona nieodległa śmierć jednego z nich wydaje się być konceptem mało oryginalnym i bardzo trudnym w realizacji. Bo jak ominąć banał, jak nie popaść w ckliwość?
Panu Majewskiemu (reżyser, autor scenariusza w oparciu o własną powieść, a także autor zdjęć) wszystko się udało. Film nie jest więc łzawym melodramatem, choć mógłby taki być. To trudna, bardzo głęboka opowieść o… No właśnie, o czym?
To zadziwiające, że obraz jest trwalszy od ciała, ślad trwalszy od życia, tak jakby całe skomplikowane królestwo tkanek, komórek, cząsteczek i atomów wzrastało jedynie, aby się rozpaść, a ślad, zaledwie kilka reakcji elektromagnetycznych na cienkim pasku taśmy – trwa. To słowa z powieści (więcej o niej na stronie www Lecha Majewskiego), lecz podobne padają również w filmie, wypowiedziane przez Claudię. Być może więc Ogród rozkoszy ziemskich można nazwać filmem o oswajaniu się z własną, bliską i nieuniknioną śmiercią? Claudia wiedząc, że zostało jej niewiele czasu, żyje głęboko i namiętnie – mieszka w Wenecji, pracuje nad filmem na temat malarstwa Boscha, kocha się z Chrisem i tworzy sobie własny ogród rozkoszy, zarazem nieustannie rozmyślając nad sensem egzystencji.
Chris pomaga Claudii jak może. Ona pyta, co to znaczy, że jej ciało składa się w 3/4 z wody, w 1/5 z węgla, i z wapnia, i z żelaza, i tak dalej; on jej pokazuje – to będzie tyle wody, tyle węgla, takie pudełko szkolnej kredy i jeszcze trzy gwoździe, i… Jednocześnie on wszystko kręci ręczną kamerą. Tak – z tej właśnie perspektywy my oglądamy film. Ogród rozkoszy ziemskich jest dla widza nagraniem z kasety vhs, jego początek sugeruje zaś, że oglądamy ją po wszystkim. Ciała już nie ma, lecz obraz pozostał.
Cóż mogę więcej napisać? Film jest bardzo filozoficzny, musiał więc mi się podobać. Teraz marzę o bliskim spotkaniu z kolejnym dziełem Majewskiego.
(Ogród rozkoszy ziemskich, reż. Lech Majewski, Polska – Włochy – Wielka Brytania 2003)









Styczeń 13th, 2009 at 22:44
Przemirzając szpitalne korytarze widzę ogrdy ziemskich rozkoszy… i coraz bardziej przekonany jestem – właśnie dlatego, że one więdną trzeba je pielęgnować… w idei piękna zawrta jest miłość
Styczeń 15th, 2009 at 1:00
Muszę przyznać, że ten film mi jakoś umknął, ale dzięki Twojej notce postaram się go jeszcze zobaczyć. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo mam teraz bardzo wygórowane wymagania względem tego obrazu :)
Sierpień 13th, 2010 at 17:58
[b]‘Ogród Rozkoszy Ziemskich’ Lecha J. Majewskiego czyli film w filmie.
Ziemski raj i ból ciężaru życia to dwa brzegi tej samej rzeki. W magicznym miasteczku nad Wisłą. Wakacje 2010 roku.[/b]
Jest w Polsce nad Wisłą magiczne miasteczko, do którego raz w roku w wakacje przybywają fani kina. W tym roku obejrzeli oni w Art Kino Synagoga film ‘Ogród Rozkoszy Ziemskich’ (The Garden of Earthly Delights, 2003, reż. Lech J. Majewski).
Po wyjściu z projekcji filmu było słychać taką opinię: ‘To nie jest film dla dzieci. Dziecko siedzi i pyta o co tu chodzi?’. Później rodzice po wyjściu z bożnicy musieli tłumaczyć swojej pociesze ‘Co autor miał na myśli’ w tym filmie. Krótko, dzieło jest trudne, gdyż porusza tematy, które ze zrozumieniem ma kłopoty również wielu dorosłych. Film traktuje o poszukiwaniu ziemskiego raju rozkoszy z jednej strony oraz o egzystencjalizmie z drugiej.
Akcja dzieła rozgrywa się w Wenecji gdzie główna bohaterka ze swoim chłopakiem zaspakajają głód miłości. Bochaterzy są rozdarci między brzegami tej samej rzeki, dnajdują ziemski raj i jeszcze większy ciężar bólu życia. Gdy dowiadują się, że wkrótce i na zawsze zostaną rozłączeni to jeszcze silniej tańczą swój taniec, wprost na przekór śmierci. Partner dziewczyny uwiecznia ich wspólne chwile szczęścia na swojej kamerze.
Bardzo interesujący jest wyrafinowany zabieg operatorski w tym filmie. Polega on na przejściu z ujęć kamery operatora filmu do obrazów jakie są w kamerze chłopaka. Twórca filmu rezygnował z funkcji operatora i jego kamery na rzecz kamery aktora, czyli innymi słowy film w filmie. Teraz aktor oprócz swojej gry aktorskiej jest również operatorem filmowym. Dla kinomana ta zamiana z obiektywnego punktu widzenia na osobisty jest tak silna, że wychodzi on z wygodnej pozycji zewnętrznego, chłodnego świadka wydarzeń i zanurza się w drugi świat, w cudzy intymny świat kochającej się pary. Reżyser ‘łapie’ widza, ‘wyszarpuje z fotela’ i ‘wrzuca’ bez skrupułów w życie bohaterów czyniąc go nieodłącznym elementem nieszczęśliwie szczęśliwych ludzi. Wrażenie bycia bezpośrednim świadkiem zakochanych potęguje efekt szarpanych ujęć kamery, tzw.: ‘Ujęcia z ręki’. Zabieg ten powoduje też zatarcie się różnicy między filmem fabularny a dokumentalnym i rozmycie ich rzeczywistości.
Jak powiedział sam reżyser: ‘Zależało mi na wprowadzeniu tak silnego elementu intymności, jakiego dotychczas w tak zwanym normalnym kinie nie widziałem’. I to zdecydowanie panu Lechowi J. Majewskiemu udało się.
Na koniec jeszcze jeden komentarz pani wychodzącej z synagogi po projekcji filmu: ‘To najlepszy film jaki widziałam na Festiwalu.’
Film ‘Ogród Rozkoszy Ziemskich’ jest adaptacją powieści ‘Metafizyka’ napisanej przez reżysera i był wyświetlany na 4. Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym w ramach retrospekcji twórcy filmowego, wykładowcy, pisarza, malarza, myśliciela, mistrza Lecha J. Majewskiego, Na koniec warto polecić rownież jego najnowszy film ‘Świat Według Bruegela’, gdzie na Festiwalu pokazywany był zwiastun kinowy oraz film dokumentalny Dagmary Drzazgi o powstawaniu najnowszej produkcji Polaka bardziej znanego za granicą.
andrzejmilewskipodhale@gmail.com