Wędrowanie

Revolutionary Road – film

Posted by: Lidia on: 5 lipiec 2009

Czytałam / słyszałam opinie kilku trzydziestolatków płci obojga na temat filmu (to ważne – filmu, nie książki), chyba wszystkie na plus, choć jedni byli zachwyceni, a innym tylko się podobało.

Mnie się podobało, ale ja nie mam trzydziestu lat.
I tu pytanie nr 1: Czy wiek widza naprawdę jest ważny?

Kilka wątków zaprzątnęło moje myśli. Ten o machnięciu ręką na marzenia mniej (może przerabiam to za często? może za wiele książek / filmów o tym mówi?), bardziej ten o szaleńcu – szaleniec jest wolny, może mówić prawdę, bo jego szaleństwo tłumaczy każde, nawet najdziwniejsze, zachowanie.
A dlaczego mówienie prawdy jest czymś nienormalnym? Bo tak jest przyjęte w społeczności. I tu pytanie nr 2: Czy tylko w społeczności, w której żyli April i Frank? Czy w naszej (mojej) też?

Przypomina mi się jedna konkretna powieść Dicka, chyba Klany księżyca Alfy, w której zostało powiedziane wprost: nikt nie jest całkowicie zdrowy psychicznie, ale jedni mieszczą się w arbitralnie przyjętej normie, a inni nie – i tych nazywamy szaleńcami, zamykamy w szpitalach i poddajemy leczeniu.
Pytanie nr 3: A gdybyśmy mieli inne normy?

Co by było, gdyby w normie nie mieścił się, dajmy na to, konserwatyzm? Powoływanie się na autorytety i umiłowanie tradycji leczyłoby się pigułkami? Uczucie nienawiści do osób homoseksualnych kwalifikowałoby do zamknięcia w szpitalu?


(fotografie: FilmWeb.pl)

Po filmie nabrałam ochoty na powieść Richarda Yatesa.
No i na Historię szaleństwa w dobie klasycyzmu, ale to nic nowego.

(Droga do szczęścia, reż. Sam Mendes, USA 2008)

Odpowiedzi: 2 do "Revolutionary Road – film"

za mną ten film cały czas “chodzi”, mimo iż przemyślany już, przeanalizowany; muszę przeczytać książkę

Tak naprawdę wszystko jest względne. Nie ma prawdy obiektywnej, ani tym bardziej absolutnej. To tak a’propos pytań filozoficznych. A film muszę zobaczyć.

Dodaj komentarz