Nie piszę nic, bo nie, nie bardzo mi się chce (bo i cóż tu pisać? ten obrazek mówi wszystko).
Lecz nie napisać nic o pobycie w Brugii – to grzech, za który należałaby mi się wieczność w mrozie siódmego kręgu nieba.
A zatem…
Długi weekend spędziliśmy wraz z K. w Belgii – 3 dni w Brugii, 1 dzień w Brukseli. W Brukseli było miło, w Brugii było… ach, Brugia jest tak piękna, że brak słów. To prawdopodobnie najpiękniejsze miasto, jakie kiedykolwiek odwiedziłam. A ponadto troszkę, odrobinkę przypominało mi Toruń.
Ale niezwykła uroda Brugii to nie jedyny powód, dla którego warto odwiedzić Belgię. Drugi to czekolada (i pralinki) oraz piwo – belgijska czekolada jest pyszna (bardziej czekoladowa?), natomiast piwo… cóż, belgijskie piwo zasługuje na osobny akapit.
Po pierwsze, belgijskie piwo smakuje zupełnie inaczej niż piwo polskie czy czeskie (czy jakiekolwiek inne, które miałam okazję próbować), albowiem smak belgijskiego piwa jest, uwaga!, złożony, bogaty, aromatyczny, jak zwał, tak zwał – w każdym razie można się nad nim rozwodzić jak nad smakiem wina. Oczywiście, każde belgijskie piwo ma smak inny i porównywanie ich daje niezły fun.
Po drugie, belgijskie piwo jest podawane w ilościach 0,33cl bądź 0,25cl – zanim drogi Czytelniku, który tu zbłądziłeś, stwierdzisz, że to mało w porównaniu z naszym standardowym 0,5cl, zważ, że belgijskie piwo miewa nawet 11%. Dwie szklaneczki belgijskiego piwa kopią znacznie bardziej niż 2 półlitrowe szklanice Żywca czy innego Tyskiego.
I po trzecie, Belgowie mają aż takiego świra na punkcie piwa, że nie dość, że produkują specjalne piwo bożonarodzeniowe i specjalne piwo wielkanocne, to jeszcze każde piwo podają w innej szklance. Czad.


















Czerwiec 30th, 2011 at 9:57
Polecam obejrzeć na świeżo kryminał “W Brugii”, to właściwie pocztówka tego miasta.
Czerwiec 30th, 2011 at 23:40
Oglądałam :)
Lipiec 1st, 2011 at 21:09
rzeczywiście – prawie jak w Toruniu;)
Lipiec 2nd, 2011 at 0:42
Też tam byłem i piwo piłem… Belgia poza tym to taki nieco zapyziały kraik ale są piękne miejsca. Dobrze, że coś jednak skrobnęłaś bez szczególnego zrzędzenia ze strony stałego czytacza. Drobne zrzędzenie jest dopuszczalne, prawda?
Lipiec 2nd, 2011 at 12:37
Kasiak, no czyż nie, czyż nie? :)
Andrzej, zapyziały kraik? Tzn.?
Lipiec 9th, 2011 at 15:56
“Andrzej, zapyziały kraik? Tzn.?” – Taka zaściankowa wydała mi się ta Belgia. I nie o domach strzechą krytych myślę, lecz o tych niesnaskach sąsiedzkich. Kraik jest wielkości województwa i żrą się między sobą. Europa się łączy a ci o podziałach… Co by to było jakby na Pomorzu Kaszubi uznali że z Kociewiakami wytrzymać nie idzie?
A to że ichnia stolica jest w znacznej mierze zaludniona przez marokańskich emigrantów którzy się lubią gromadzić w swoje getta to też było mało fajne… Zaraz obok – w Holandii, trochę inna atmosfera.
Wrzesień 21st, 2011 at 21:44
:-(
Październik 1st, 2011 at 1:02
30 wrzesień.
..zaczyna się jesień, różne numerki się zmieniają…
All the best Quaero!: http://www.youtube.com/watch?v=BT_ZQdY0h8o