Zabłąkałam się na bloga Marty Fox.
Doskonale pamiętam jej Magdę.doc, czytałam też Paulinę.doc, także kilka książek o Agatonie…
I co pani Marta na swoim blogu pisze?
Znam ten ból. Zanim wejdę w pisanie, mój dom błyszczy, bo wmawiam sobie, że nie mogę pisać z powodu: brudnych okien, pełnych szuflad niepotrzebnych papierów, nieodpisanych listów, kurzu za szafą, bałaganu w szafie, krzywo ustawionych pokrywek od garnków, za bardzo zamarzniętej lodówki, brudnych łap psa, brudnych butów, bałaganu w szufladzie z apaszkami, krzywo ustawionych słoiczków z przyprawami, wyślimtanej słuchawki telefonu, niewyprasowanego prania…ok., stop.
Psiakość, ja to też skądś znam.
Widocznie niezależnie od tego, co się pisze, miewa się z pisaniem kłopoty.
Ale dziś wstałam wcześniej niż zwykle (powiedzmy: niż ostatnio, bo mam nadzieję, że stanie się to już moim zwyczajem) machnęłam ręką na wszystko preteksto-do-nie-pisania-genne i napisałam trochę magisterki. No, tyle już z czystym sumieniem mogę pokazać promotorowi…
Chyba.