Dawno, dawno temu był sobie chłopiec o imieniu Adaś

Pan, który pisze książki dla dorosłych o światach, których nie ma, napisał książkę dla dzieci o świecie, który był. Bohaterem uczynił małego chłopca, więc świat ów wygląda jak w lunaparkowym zwierciadle odbity – tak sobie wyobrażam, bo ja tego świata pamiętać nie mogę. Na szczęście.
Świat ten, który był, jak zły sen był. Jak odjechany koszmar, mogący przyśnić się jedynie choremu dziecku. Irracjonalny. Absurdalny. Tak sobie wyobrażam…

Z tego wszystkiego wyszła baśń. Piękna. Straszna. O małym, dzielnym chłopcu, który ratuje swojego tatę. O odwadze i nadziei-mimo-wszystko. O słabości, którą trzeba przezwyciężać i przebaczeniu dla tych, którzy tego uczynić nie potrafią. I przede wszystkim – o działaniu. Z happy endem, oczywiście, chociaż często wydawało mi się, że dobrego zakończenia być tu nie może. Ale to przecież książka dla dzieci…

Cóż ja poradzę na to, że lubię książki dla dzieci. A tę na dodatek napisał pan Dukaj!

Widział wyrastającą z centralnego placu wielką, betonową Wieżę Wrońca. Wieńczył ją szpic nad szpicami. Do niego muszą nadawać szpice wszystkich Szpicli. Od Wieży i do Wieży co chwila podlatywały Puchacze-Słuchacze. Wieża była szara jak wyschnięte błoto, a jeszcze większa szarość migotała w tysiącu jej okien. Wokół szczytu Wieży wirowały czarne spirale: stada kruków.

(Jacek Dukaj, Wroniec, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: