Tag Archives: deszcz

Żółknięcie

Nie wiem, czy ktoś przewidział tę jesień ani czy staniała wódka, wódkę mam i to weselną, bom od nowożeńców dostała, jestem tą jesienią zdziwiona niepomiernie, inne plany miałam na zakończenie swojego urlopu, nie marznięcie w domu, nie szukanie swetrów, nie siedzenie pod kocem i nie słuchanie kropel, walących o szyby.
Nawet nie spanie do jedenastej.
Napisałabym o tym swoim urlopie, o tym, że na weselu byłam jednym, wśród lasów i jezior, a potem na weselu drugim, które zgoła inne zalety miało, a pomiędzy nimi wyskoczyłam do Berlina i Berlin ów okazał się oszałamiający, to jest oszałamiająco taki, jak na pocztówkach, na zdjęciach i w opisach. Ale nie godzi się w tych ciężkich czasach, gdy powietrze ma ledwie dziesięć stopni, opisywać dni, drżące od upałów, a przynajmniej – nie tonące w deszczu i trzęsące się z zimna.

Reklamy

To już maj

W piątek zmoknęliśmy podczas zwiedzania Sigiszoary. W sobotę deszcz przegonił nas z ogródka do wnętrza restauracji w Oradei. W niedzielę padało, gdy wyjeżdżaliśmy z Tokaju, padało, gdy jechaliśmy przez Słowację i padało, gdy dojeżdżaliśmy do Krakowa.

Tymczasem dziś jest pięknie. Słonecznie. Ciepło.
Nie mogę wyjść z podziwu.

Wygrzewam się siedząc przy oknie, niczym kot. Nawet tak pięknej pogodzie nie dam się skusić na spacer. Dzisiaj odpoczywam.

A jutro wyciągam K. do kina, gdyż mamy spore filmowe zaległości…