Tag Archives: jesień

Wiatr przegania po polach siwych mgieł tumany

Brzydka ta jesień, zimna i wietrzna, a jednak chyba wolę ją niż lato – w sumie leniwe i nudne, rozlazłe takie, nijakie, bywa, że nieznośnie gorące lub irytująco deszczowe, a gdy akurat inne, to, hmm, niekompatybilne z podłym nastrojem, bo kto to słyszał, żeby latem w pogodę piękną nastrój mieć podły? A jesienią, proszę, można się wszystkim wytłumaczyć, że zimno i pada, tylko zimno i pada na to miejsce w środku Europy, że te mgły takie melancholijne, stada kruków i wron – depresyjne, że głowa boli, że katar męczy i w ogóle… Zaś z drugiej strony, krajobrazy jesienne mają w sobie urok ogromny, a czterema ciepłymi ścianami i ogólną przytulnością kusi nie tylko dom (swoją drogą, mojemu do kuszenia ciepłem nieco brakuje, lecz o tym przy innej okazji), ale też wnętrza pociągu, muzeum, kino… A w kinach, muzeach i innych miejscach, ekhm, kulturalnych, jesienią wiele się dzieje!

Dwa najbliższe najważniejsze wydarzenia w moim kalendarzu to Watch Docs i Conrad Festival. Na pierwszym – dużo filmów, które mnie interesują (za dużo, żebym zdołała pójść na wszystkie), a po jednym z nich spotkanie z Krystyną Kurczab-Redlich, na drugim – spotkania z takimi pisarzami jak m.in. Herta Müller, Mathias Göritz, Serhij Żadan, Marjane Satrapi, Jean Hatzfeld i Sven Lindqvist (dla dwóch ostatnich panów chcę nawet wziąć urlop, żeby nie martwić się, czy jakoś dotrę na nich po pracy?). Nie, nie może mnie to ominąć!

Przygotowałam sobie stosik książek – październikowy – do przeczytania z okazji Watch Docs i Conrad Festival. Na Pandrioszkę mam dokładnie tydzień, na pozostałe – niecały miesiąc. Zdążę? Te wnętrza takie jesienią przytulne… że szansa jest duża. Ale nawet jeśli nie, nie zdążę, to będę mieć z tej próby kupę przyjemności. I z oczekiwania na wspomniane wydarzenia też.
A co się działo latem? Latem działo się mało co… Jesień, jesień to jest to!

Reklamy

Żółknięcie

Nie wiem, czy ktoś przewidział tę jesień ani czy staniała wódka, wódkę mam i to weselną, bom od nowożeńców dostała, jestem tą jesienią zdziwiona niepomiernie, inne plany miałam na zakończenie swojego urlopu, nie marznięcie w domu, nie szukanie swetrów, nie siedzenie pod kocem i nie słuchanie kropel, walących o szyby.
Nawet nie spanie do jedenastej.
Napisałabym o tym swoim urlopie, o tym, że na weselu byłam jednym, wśród lasów i jezior, a potem na weselu drugim, które zgoła inne zalety miało, a pomiędzy nimi wyskoczyłam do Berlina i Berlin ów okazał się oszałamiający, to jest oszałamiająco taki, jak na pocztówkach, na zdjęciach i w opisach. Ale nie godzi się w tych ciężkich czasach, gdy powietrze ma ledwie dziesięć stopni, opisywać dni, drżące od upałów, a przynajmniej – nie tonące w deszczu i trzęsące się z zimna.


*

A czas umyka. Nie sprawdziłam, czy staniała wódka ani nie odszukałam płyty Towarów Zastępczych (jeszcze), ale nie mam wątpliwości, że wszystko pachnie inaczej. Że jesienią pachnie.

Więc czas umyka. Na koniec lata i początek jesieni odwiedziliśmy Krainę Równin i Jezior, czyli rodzinne moje Kujawsko-Pomorskie. Niewiele się zmieniło. Nawet ten aromat wrześniowo-jesienny – niezmienny. Zawsze tak pachniało na dobry początek roku akademickiego.

Kujawsko-Pomorskie to taka część Polski, o której nie myśli się jako o miejscu, dokąd można pojechać na wakacje. Mimo to atrakcji tam całkiem sporo. Pogoda nam dopisała, więc codziennie kręciliśmy się po okolicy – to odwiedzaliśmy Festyn Archeologiczny w Biskupinie, to zwiedzaliśmy Bydgoszcz (tak! da się! ;)), to podróżowaliśmy kolejką wąskotorową.

A oto i dowody rzeczowe:

Biskupin

Biskupin

Biskupin

Biskupin

Biskupin

Opera Nova w Bydgoszczy

Bydgoszcz

Bydgoszcz

Ul. Długa w Bydgoszczy

Myślęcinek

Wenecja

Napad

Meksykanin