Tag Archives: Kapuściński

Podróże

1.

Podróż jako źródło inspiracji, jako temat i jako twórczość. Marco Polo, Humboldt, Goethe, Twain, tysiące innych. Trzeba dojrzeć do podróżowania – podróż to coś więcej niż przemieszczanie się z miejsca na miejsce, niż turystyka (właściwie rozwój turystyki, jak umasowienie każdej wartości, zbanalizował, zwulgaryzmował sacrum podróży). Podróż to owocne przeżywanie świata, zgłębianie jego tajemnic i prawd, szukanie odpowiedzi na pytania, które on stawia. Tak pojmowane podróżowanie jest refleksją, jest filozofowaniem.
Ryszard Kapuściński, Lapidaria

2.

Chociaż może wyjeżdża się na weekend ot, tak sobie, żeby wyjechać, większość podróży jest zatajonym poszukiwaniem. Czegoś szukamy. Czego? Przyjemności, dróg ucieczki, przygody… (…)
Z chwilą gdy już się jest na miejscu, zaczyna się albo się nie zaczyna podróż daleko w głąb jaźni, coś musi sprawić, że to miejsce staje się własne – owo niewypowiedziane coś, czego nie dało się ująć w żadnej książce.
Frances Mayes, Pod słońcem Toskanii

Zdumiewająco wiele udało się ująć Frances Mayes w Pod słońcem Toskanii. Nie tylko jestem zachwycona lekturą, ale też zdziwiona – jak coś tak przyjemnego może mieć tak beznadziejną okładkę?
Zaskakująco świetna książka. Z pewnością jeszcze o niej napiszę.

Reklamy

Kto dziś pamięta…?

Czytam Kapuścińskiego – tym razem Imperium – i zafascynował mnie kolejny kawałek świata – tym razem Armenia.

Wanik Santrian prowadza mnie po różnych zaułkach Erewanu, bo o to go właśnie proszę: żebyśmy zeszli z utartego szlaku. Tak trafiamy na podwórko Benika Petrusjana. Podwórze to, zamknięte z czterech stron murami kamienic, jest miejscem stałej wystawy prac Benika. Benik ma 28 lat, skończył akademię w Erewanie i jest rzeźbiarzem. (…)
W tej samej dzielnicy, w której mieszka Benik, ma swoją pracownię Amajak Bdejan. Bdejan robi ogromne amfory, wazy i konwie, które wystawia na skwerach Erewanu. (…)
Kiedy przyszliśmy do Bdejana, lał potężny deszcz i jego pracownia, położona niżej poziomu ulicy, podciekała wodą. Bdejan, jak antyczny garncarz, lepił z gliny wysmukłą stągiew. Pokazał nam zdjęcia swoich wystaw – z Kanady, Szwajcarii, Włoch, Syrii. Ma 42 lata, jest masywnym mężczyzną, milczącym, zapracowanym. Niestety, najciekawsze z dzieł Bdejana można zobaczyć tylko w Erewanie. Ponieważ Bdejan tworzy przede wszystkim – miasto.
Jeszcze byliśmy u młodego kompozytora – Emina Aristakesjana. Wanik wziął mnie tam, żebym posłuchał śpiewu wielkiego Komitasa. Komitas jest tym dla Ormian, czym Szopen dla Polaków: ich geniuszem muzycznym. Nazywał się Soomo Soomonjan, ale jako mnich przybrał imię zakonne Komitas i tak go tu nazywają. Urodził się w 1869 roku w Turcji. W Turcji mieszkała wtedy większość Ormian, różnie podają: 2 albo 3 miliony. Studiował kompozycję w Berlinie. Całe życie oddał muzyce ormiańskiej. (…)
W 1915 roku zaczęła się w Turcji rzeź Ormian. Do czasów Hitlera była to największa rzeź w dziejach świata, zginęło w niej półtora miliona Ormian. Żołnierze tureccy wciągnęli Komitasa na skałę, z której mieli go strącić. W ostatniej chwili uratowała go córka sułtana Istambułu, jego uczennica. Ale już widział przepaść, i to pomieszało u zmysły. (RK, Imperium, s. 48 – 51)

Ponoć Hitler, wydając rozkaz ataku na Polskę, rzekł (napisał):
– Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?
Ów „cytat armeński” wspomina jeden z bohaterów kanadyjskiego filmu Ararat, który pokazuje powstawanie innego filmu, opowiadającego o ludobójstwie Ormian przez pryzmat losów jednego z nich, młodziutkiego Gorky’ego. Film kręcony jest w Kanadzie, ale większość ekipy filmowej to mieszkający tam Ormianie. Manewr z opowiadaniem o rzezi nie wprost, ale poprzez plan filmowy, pozwala na pewien dystans do całego wydarzenia – nie mamy w Araracie patosu, co nie znaczy, że nie ma w nim emocji. Bo są. A cały film jest, moim zdaniem, fenomenalny. Szkoda, że pomimo tego, że swoją światową premierę miał w 2002 roku, polskiej jeszcze się nie doczekał.

Wspomniałam, że większość ekipy filmowej – innymi słowy, bohaterów Araratu – to Ormianie, ale trafia się wśród nich Turek, właściwie Kanadyjczyk tureckiego pochodzenia. Bohaterowie ormiańscy mają różne skojarzenia z rzezią – dla reżysera jest to piekło, którego doświadczyła jego matka; dla kobiety, będącej ekspertem od postaci Gorky’ego, jest to wydarzenie, które zaważyło na jego dalszym życiu (i twórczości też); dla jej osiemnastoletniego syna, pomagającego na planie, jest to zdarzenie w historii jego narodu, do którego dopiero musi się jakoś odnieść.
Co innego Turek – zdaniem Turka, nie ma mowy o ludobójstwie. Tak, Ormianie byli mordowani, ale dlatego, że trwała wojna, a oni bratali się z Rosją, zdradzali Turcję. Turcja wciąż stoi na stanowisku, że nie było to ludobójstwo, ale nie jest już ważnym sojusznikiem, więc o zbrodni zaczęto mówić. Wikipedia podaje 23 państwa, które jak dotąd oficjalnie uznały ludobójstwo Ormian. Polska uczyniła to w 2005 roku – bardzo niedawno, prawda?

Bardzo mi się nie podoba, że o rzezi dowiedziałam się z Kapuścińskiego. A może uczyłam się o tym w szkole, ale nie pamiętam? Jaka szkoda, że nie pamiętam.

Naród, który nie ma państwa, szuka ocalenia w symbolach. (…) Nie, żeby Ormianie nigdy nie mieli państwa. Mieli, ale zostało zniszczone jeszcze w starożytności. Potem odradza się w IX wieku i po 160 latach ginie – w swoim dawnym kształcie – już na zawsze. Nie chodzi tylko o państwo. Co najmniej przez 2 tysiące lat groziła Ormianom totalna zagłada. Groziła im jeszcze w naszym (no, już nie w naszym) wieku, jeszcze do roku 1920.
Dzieje Ormian mierzy się tysiącami lat. Jesteśmy w tej części świata, którą przywykło się nazywać kolebką ludzkości. Poruszamy się wśród najstarszych śladów istnienia człowieka. (…) Pierwsza wzmianka o Armenii ma 4 tysiące lat, ale już wtedy (…) na terenie Armenii było „60 cesarstw” i „setki miast”. Armenia jest więc rówieśniczką najstarszych cywilizacji świata. Babilon i Asyria są jej sąsiadami. Biblijne rzeki Tygrys i Eufrat biorą początek w jej granicach. (RK, Imperium, s. 52)

Ech, zobaczyć kiedyś Armenię, choćby tylko tę współczesną…

(Ryszard Kapuściński, Imperium, Czytelnik, Warszawa 2007;
Ararat, reż. Atom Egoyan, Kanada – Francja 2002)