Tag Archives: lato

Żółknięcie

Nie wiem, czy ktoś przewidział tę jesień ani czy staniała wódka, wódkę mam i to weselną, bom od nowożeńców dostała, jestem tą jesienią zdziwiona niepomiernie, inne plany miałam na zakończenie swojego urlopu, nie marznięcie w domu, nie szukanie swetrów, nie siedzenie pod kocem i nie słuchanie kropel, walących o szyby.
Nawet nie spanie do jedenastej.
Napisałabym o tym swoim urlopie, o tym, że na weselu byłam jednym, wśród lasów i jezior, a potem na weselu drugim, które zgoła inne zalety miało, a pomiędzy nimi wyskoczyłam do Berlina i Berlin ów okazał się oszałamiający, to jest oszałamiająco taki, jak na pocztówkach, na zdjęciach i w opisach. Ale nie godzi się w tych ciężkich czasach, gdy powietrze ma ledwie dziesięć stopni, opisywać dni, drżące od upałów, a przynajmniej – nie tonące w deszczu i trzęsące się z zimna.

Reklamy

Summer in the city

Teraz siąpi deszcz, ale cofnijmy się o kilka dni wstecz.

Mały Rynek. Na środku rynku – ekran. Przed ekranem – dwa (długie, szerokie) rzędy krzeseł, pomiędzy nimi – namiocik z projektorem. Choć jest już po zmroku, to wciąż niemiłosiernie gorąco – ale to dobrze, bardzo dobrze, bo jeśli nie znalazło się wolnego krzesła, można przycupnąć na bruku, tuż przed ekranem. A krzesła nietrudno nie znaleźć – ludzi jest sporo. Obsiedli też ławki, murki i ogródki piwne.
Co ich tak przyciągnęło? Krakow Summer Animation Days.

I ja też tam byłam. Nie na wszystkim, nawet nie na połowie, bo żeby zaliczyć wszystko, trzeba byłoby być nie tylko maniakalnym maniakiem animacji, ale także posiadać umiejętność przebywania w dwu miejscach jednocześnie (na Placu Wszystkich Świętych też działy się ciekawe rzeczy).  I ja też rozmaniakowałam się w animacji. Trochę. Po tym wszystkim, co widziałam, trudno byłoby się nie rozmaniakować.

A widziałam:

* efekciarską nową Alicję po drugiej stronie lustra:

* sympatyczną animację ze Śmiercią w roli prawie głównej:

* zabawną opowieść o woli przetrwania dwóch ośmiornic (kałamarnic?):

* cudowną historyjkę o Japonce w Londynie:

* opowiastkę o zawziętej rywalizacji między dwoma klanami samurajów:

* filmik o leśnej orkiestrze:

* nowego Bagińskiego (aaach!), starego Bagińskiego (oooch!):

* i wiele innych świetnych filmików, których nie ma na JuTiub.

Co mogę powiedzieć? Kto nie był, niech żałuje. Kto sądzi, że animacje to takie tam bajeczki dla dzieci, tego jest mi żal.


Notatki kuchenne latem

Obiecane coś jeszcze o Pod słońcem Toskanii Frances Mayes. A właściwie żadne coś, jeno garść znalezionych tam przepisów. Na następne lato…

Sorbet z mięty i bazylii
Jadłam ten nieprawdopodobny, a przecież uwodzicielski sorbet w dawnej fattoria na restaurację Locanda dell’Amorosa w pobliskim miasteczku Sinalunga. Nazajutrz chciałam odtworzyć go w domu.(…)
Zrobić z cukru syrop – zagotować szklankę wody ze szklanką cukru, potem zmniejszyć ogień na pięć minut, ale ciągle mieszać. Ochłodzić syrop w lodówce. Rozetrzeć szklankę liści miętowych i pół szklanki liści bazylii w jednej szklance wody. Dolać jeszcze jedną szklankę wody, łyżkę stołową soku cytrynowego i ochłodzić. Wodę z tych ziół połączyć z syropem z cukru i ukręcić w maszynce do lodów. Napełnić tym kieliszki do martini czy inne szklane naczynia i przybrać liśćmi mięty. Osiem porcji.

Pizza
Rozmaitość pizzy jest nieskończona. Ed lubi najbardziej pizzę Napoli: z kaparami, anchois i mozarellą. Ja lubię pizzę z fontina (słodki ser rzymski lub piemoncki),oliwkami i prosciutto. Bardzo lubimy też pizzę z arugulą i wiórkami parmigiano oraz pizzę z kartoflami, jak również wszystkie typowe. (…) Wspaniałym wegetariańskim połączeniem są bakłażany z rusztu, pomidory wysuszone w słońcu, oliwki, dziki majeranek, bazylia i mozarella.
Cienko pokroić na plasterki trzy cebule i „rozpuścić” je na patelni z małą ilością oliwy i trzema łyżkami stołowymi octu balsamicznego na małym ogniu. Cebule powinny nabrać koloru karmelu i zwiotczeć. Zaprawić je majerankiem, posolić, popieprzyć. (…) Utrzeć jedną szklankę mozarelli albo parmigiano.
Ciasto: rozpuścić jedną paczkę drożdży w ćwierć szklanki ciepłej wody, odstawić na dziesięć minut. Zamieszać pół łyżeczki soli, jedną łyżeczkę cukru, trzy łyżeczki stołowe oliwy, jedną szklankę zimnej wody. Wlać to do trzech i jednej czwartej szklanki mąki. Wyrabiać ciasto na stolnicy, aż będzie elastyczne i gładkie. (…) Włożyć ciasto do wysmarowanej masłem i posypanej mąką miski i niech tak poleży przez pół godziny. Potem rozwałkować, zrobić jeden duży placek albo dwa małe i nasmarować je oliwą. Na wierzch położyć ser, cebulę (…). Piec w temperaturze około 120 stopni Celsjusza przez piętnaście minut. Pokroić na osiem kawałków.

Grysikowe gnocchi
Gnocchi w tym wspaniałym pożywnym daniu nie mają swego zwykłego kształtu kopytek. W odróżnieniu od gnocchi z kartofli czy ze szpinaku i twarogu te, o których mowa, są z grysiku, duże jak okrągłe herbatniki. Kupowałam takie gnocchi u kobiety w dolinie, dopóki się nie dowiedziałam, jak łatwo je zrobić.
Sześć szklanek mleka wlać do dużego rondla i prawie zagotować. Wsypać trzy szklanki grysiku równomierną strużką, nieustannie mieszając. I nadal wciąż mieszając gotować na małym ogniu przez piętnaście minut. Zdjąć rondel z ognia, wbić trzy żółtka, dodać trzy łyżki stołowe masła i pół szklanki tartego parmigiano. Posolić, popieprzyć, dodać trochę gałki muszkatołowej. Ubijać to wszystko przez chwilę, tak by mieszanina rosnąc, nabierała powietrza. Wyłożyć to na posypany mąką blat czy na deskę do krajania, zrobić z tego placek o grubości ćwierć centymetra i zostawić, żeby wystygło. Następnie wykrawać szklanką lub foremką kółka wielkości herbatnika i ułożyć na zakładkę w dobrze wysmarowanej masłem brytfannie. Nalać na wierzch trzy stołowe łyżki roztopionego masła, posypać jedną czwartą szklanki parmigiano. Piec bez przykrycia w temperaturze 130 stopni Celsjusza przez piętnaście minut. Sześć porcji.

Tarta brzoskwiniowa z mascarpone
(…) Rozwałkować dowolnie wybrane ciasto trochę szerzej niż na rozmiar tortownicy. Zsunąć je na teflonową tortownicę. Brzoskwinie, cztery czy pięć, pokrajać w plasterki. Zmieszać szklankę sera śmietankowego z jedną czwartą szklanki cukru i jedną czwartą szklanki przypieczonych pokrajanych drobno migdałów. Połączyć to powoli z plasterkami brzoskwiń. Wyłożyć wszystko na środek spodu, a brzegi ciasta zawinąć, wciskając je trochę w nadzienie. Ale nie przykrywać nadzienia ciastem zupełnie – trzeba zostawić otwór parocentymetrowy. Wstawić do piecyka o temperaturze 120 stopni Celsjusza na dwadzieścia minut. Sześć porcji.
Frances Mayes, Notatki kuchenne latem (fragmenty) [w:] Pod słońcem Toskanii, przeł. Z. Kierszys, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003

Owszem, znajduje się w książce także odrobina przepisów na zimę, jednakże zdecydowana większość z nich jest niewegetariańska, więc nas one nie interesują.