Tag Archives: Toruń

Po trzynastym

Mam biało-czarną sukienkę, kilka stron drugiego rozdziału magisterki, dużą ochotę pójść na niedzielny koncert Wróblewskiego, Miśkiewicza i Sikały, zarwaną nockę i mocne postanowienie nie dotarcia na jutrzejsze – pardon, dzisiejsze – seminarium.

Właśnie odkryłam, że okno mojego pokoju wychodzi na wschód.

I wciąż nie chce mi się spać.

Reklamy

Toruń jest piękny (szczególnie w Noc Muzealną)

Ilekroć zwiedzam Kamienicę Pod Gwiazdą tym, co robi na mnie najmilsze wrażenie, są posążki Buddy.
Uśmiechnięte.
Ciepłe.
Życzliwe.

Najsympatyczniejszy jest Budda Przeciągający Się.

Chciałabym takiego. Trzymałabym go na półce w pokoju i zerkała nań zawsze, gdy dokuczyłby mi świat.
Albo byłabym tylko zmęczona.
Może nawet zaczęłabym ćwiczyć jogę.

Z kolei wizyta w Muzeum Podróżników wywołuje we mnie żal, że nie zabrałam doń K. podczas jego lipcowej bytności w Toruniu.
Te śmieszne czapeczki, te dziwne figurki – pewnie by mu się spodobały.
Może jeszcze będzie okazja.

A jakie refleksje po wejściu na Wieżę Ratuszową?
Dwie:
1) starzeję się, skoro padam ze zmęczenia już w połowie drogi.
2) Toruń jest piękny.


Poszłam…

Poszłam do kina, a trafiłam do Empiku.

Nie miałam ochoty na horror, ale bardzo chcę zobaczyć Oko – to azjatyckie – i wydawało mi się, że dziś jest ostatnia po temu okazja. Analiza repertuaru, wiszącego przy wejściu do Naszego Kina, uświadomiła mi jednak, że film będzie grany jeszcze co najmniej przez tydzień. Acha – zatem wybiorę się na niego w niedzielę. Albo w poniedziałek…
I podreptałam do Empiku.

W Empiku, jak to w Empiku – mnóstwo książek, a 3/4 z nich do bani.
I uśmiechająca się empikowa dziewczyna. Uśmiechające się do mnie? Bynajmniej. Do książki Życie, wszechświat i cała reszta Douglasa Adamsa, którą niosłam do kasy.

A na Rynku Staromiejskim – poseł Dzięcioł.
A na trawniku w pobliżu pomnika Piłsudskiego – para dzikich kaczek.
I poczułam się jakoś tak… absurdalnie.

Wróciłam do ciepłej jeszcze kawy, którą zostawiłam w pokoju.

W reklamóweczce z empikowymi zdobyczami (bo zaszalałam i oprócz Adamsa kupiłam Lorda Jima w oryginale – prawdopodobnie jeden rozdział magisterki będę musiała pisać w oparciu o tekst angielski, przyda mi się więc coś w tym samym języku, lecz odchamiającego) znalazłam kupon rabatowy, ważny podczas zakupów w e-Empiku…
Podstępni
Chcą mnie skusić na większe zakupy!
Nie dam się?

Tymczasem dziś przyszedł do mnie mail z Merlina, informujący, że zamówione książki zostały już wysłane do domu mojego rodzinnego, służącego mi ostatnio przede wszystkim jako magazyn na moje rzeczy.

WNIOSEK:
Nie opłaca się robić odwyku od książkowych zakupów – później odbija się to sobie w dwójnasób.