Tag Archives: Veteranyi

Pocztówka z Europy


Pałac Nicolae Ceauşescu w Bukareszcie
(zdjęcie z: http://www.sktj.pl/epimenides)

Jeszcze jedna zmiana planów. W Europie miałam odwiedzić Macedonię – i być może tak się jeszcze stanie – lecz z powodu swojej najzupełniej realnej wyprawy do Rumunii, postanowiłam sięgnąć po książkę kogoś właśnie stamtąd pochodzącego. Ci, którzy podczytują tego bloga już mogli się zorientować, że mój wybór padł na Aglaję Veteranyi i jej Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze.

Akcja powieści nie toczy się jednak w Rumunii, lecz… No właśnie. Z jednej strony – na terenie Europy, po której mała bohaterka podróżuje wraz z cyrkiem, w którym pracują jej rodzice; ona z siostrą czasami także występują. Z drugiej – w wewnętrznym świecie dziewczynki, nieustannie przerażonej i nic nie rozumiejącej.

Ładunek emocji, jaki niesie powieść Veteranyi, jest niezwykły – dawno nie czytałam tak bardzo poruszającej i przygnębiającej (dzieciństwo naszej bohaterki jest wyjątkowo bolesne) książki. A jednocześnie – tak pięknej.

Bo Veteranyi pisze cudownie – krótkimi zdaniami, prawie bez epitetów, przejmująco. Trudno uwierzyć, że nauczyła się pisać dopiero w wieku kilkunastu lat.

Polecam, gorąco polecam.

(Aglaja Veteranyi, Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze, przeł. A. Rosenau, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2003)

Reklamy

Aglaja


(Foto © by Renate von Mangoldt)

Aglaja, Αγλαΐα, jedna z trzech Charyt, w Rzymie zwanych Gracjami, bogiń wdzięku, piękna i radości, miłujących zabawę i towarzystwo boga wina Dionizosa; imię jednej z nich znaczyło tyle co Kwitnąca, innej – Rozumna, a naszej Aglai – Promienna.

Nie istnieje mniej pasujące imię do autorki książki Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze.

Nie mogę zapamiętać jej nazwiska, bo takie trudne: Veteranyi, zapamiętałam więc imię: Aglaja.

Dlaczego swe prawdziwe imię – Monica Gina – zamieniła właśnie na Aglaję?

Na okładce Dlaczego dziecko… można przeczytać, że w 2002 roku czterdziestoletnia nie-promienna Aglaja odebrała sobie życie.

Wcześniej, w Dlaczego dziecko… napisała tak:

JESTEŚMY O WIELE DŁUŻEJ MARTWI NIŻ ŻYWI, DLATEGO JAKO UMARLI POTRZEBUJEMY DUŻO WIĘCEJ SZCZĘŚCIA.

Być martwym to jak spać.
Kładziesz ciało, ale nie do łóżka, tylko do ziemi.
Potem musisz wytłumaczyć Bogu, dlaczego wolisz być martwy, a nie żywy.
A jeśli go nie przekonasz, wymazuje ci mózg, i musisz zaczynać życie znowu od początku.
Itd.
Itd.
Itd.
Itd.
Itd.
Etc.

Czy Aglai udało się go przekonać?
A jeśli się udało, to co się z nią teraz dzieje?
A jeśli się nie udało, to czy żyjąc od początku, znowu pisać będzie?
Niech pisze! Na bogów, niech pisze! Trzy książki to za mało.

Dawno nie czytałam tak bardzo przygnębiającej, tak bardzo poruszającej i tak pięknej książki jak Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze.
NAPRAWDĘ JEST AUTOBIOGRAFICZNA?